poniedziałek, 17 marca 2014

Motywacyjny poniedziałek (II)


Witajcie! :*
Złośliwość rzeczy martwych sprawiła, że zostałam odcięta na weekend od internetu, a nie przegotowałam sobie notek na zapas, postaram się to jakoś nadrobić.


Dzisiaj post z serii Motywacyjny Poniedziałek. Przez ten tydzień dalej ćwiczyłam, nic się nie zmieniło. Dorzuciłam tylko produkty ujędrniające i antycellulitowe. Może razem z ćwiczeniami przyniosą zamierzone efekty :)


Moja dieta pozostawia wiele do życzenia. Za każdym razem jak wychodzę z zajęć mam ogromną ochotę na kebaba, a ja sobie nie potrafię odmówić.. Owszem, zaczęłam jeść śniadania, a przynajmniej się staram. Miałam coś takiego kiedy chodziłam do liceum, że jadłam śniadanie dopiero po pierwszej lekcji, bo w domu nigdy nie miałam czasu, jednak mieściłam się w tych dwóch godzinach, a teraz staram się nie wychodzić bez śniadania. Muszę się pochwalić pod jednym względem, piję więcej wody i wprowadziłam zieloną herbatę do swojej "diety".


Pamiętajmy jednak, że trening to też przyjemne rzeczy, często łączy się z zakupami. Mi skapnęły nowe sportowe buty i przymierzam się do kupna jakiś wygodnych spodenek.
Dzisiaj nastąpiła u mnie mała zmiana. Z racji tego, że nie mogłam dzisiaj normalnie iść na zumbę, bo zaraz uciekam z domu to poszłam na stepy dla początkujących. Wierzcie mi lub nie, dawno nie wyszłam z treningu tak spocona, nie dość, że pojawiła się jedna przerwa to tempo narzucone przez instruktora dla mnie było straszne. Chcę wypróbować jak najwięcej zajęć, więc pewnie z racji tego, że od środy jestem nieosiągalna to pójdę sobie może jutro.


A teraz uciekam się podmalować i na spektakl, buziaki! :*

3 komentarze:

  1. Mnie ostatnio dobiła Tabata :P

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie z dieta to ciężko ;/ ale za to zaczęłam biegać :)

    OdpowiedzUsuń