Witajcie Kochane! ;*
Przyszłam Wam kolejny raz ponarzekać na tę właśnie markę. Nie wiem dlaczego, ale jest to drugi produkt, który mnie nieco rozczarował. Dawno temu pokazywałam Wam moją studniówkową szminkę, która okazała się niewypałem. Ten produkt może nie rozczarował mnie aż tak, ale na pewno nie spełnił moich oczekiwań. Co będę Wam gadać, zapraszam na recenzję.
Produkt otrzymujemy w przyjemnej dla oka tubce, która dodatkowo zapakowana jest w kartonik. W kartoniku znajduje się ulotka z informacjami. Oczywiście nie ma informacji po polsku, bo poco?
Produkt ma służyć do zmniejszania porów. Ostatnio mam naprawdę problem z tymi porami i nie mogę się z nimi uporać. Kupiłam ten produkt w nadziei, że może pomoże. Pomógł? Hmm, minimalnie. Pory są minimalnie zmniejszone, a nie takiego efektu oczekiwałam po tym produkcie. Zapomniałam dodać, że stosowałam go wyłącznie punktowo. Na policzki i od czasu do czasu jak się nie malowałam to na nos, żeby go zmatowić.
Co mi w nim bardzo pasuje to to, że matuje skórę i używałam go głównie, kiedy byłam chora i nie nakładałam tapety, bo mi się nie chciało. Niestety efekt matu też nie jest jakiś powalająco długi. Około 3-4 godziny się trzyma, potem skóra zaczyna się na nowo świecić.
Nie wiem co z jego wydajnością, bo używam go od czasu do czasu. Zużyć go zużyję, bo co mam z nim zrobić? Za dużo pieniędzy na niego wydałam, żeby go wyrzucać. Poczekam na lato, aż się trochę opalę i nie będę potrzebować makijażu.
Skład :
A Wy czego używacie na pory? Polecacie coś szczególnie?
Buziaki! ;*















