Witajcie!
Mam dwa powody do rozdania. Niedawno minął rok mojego bloga, a poza tym dostałam się na studia we wstępnej kwalifikacji. Czeka mnie teraz trochę biegania i załatwiania papierów. Nie mam zdjęć, do tego muszę przerejestrować samochód, a poza tym za tydzień zaczynam pracę.
Do wygrania:
1. Yves Rocher mleczko ujędrniająco- napinające do biustu z wyciągiem z wąkrotki azjatyckiej.
2. Yves Rocher peeling do stóp.
3. Fitokosmetik glinka morza martwego do twarzy i ciała.
4. Iwostin Purritin żel do mycia twarzy.
5. Eveline Cosmetics nawilżająco - ujędrniający balsam do skóry suchej, bardzo suchej.
6. Pilomax regeneracja, maska włosy farbowane jasne x 2
Dla zwycięzcy dołączę parę kosmetyków niespodzianek :)
Regulamin:
1. Aby wziąć udział należy zostać publicznym obserwatorem bloga.
Punkty dodatkowe:
a. Dodanie baneru ze zdjęciem - 1 pkt
b. Dodanie bloga do blogrolla - 1 pkt
c. Top komentatorzy - 1 pkt
d. Pytanie: Jaki kolor najczęściej gości na Twoich paznokciach tego lata i dlaczego? - 2 pkt
2. Nagrody są sponsorowane przez bloga violkowelove.blogspot.com
3. Przesyłka wysyłana jest tylko na terenie Polski.
4. Rozdanie organizowane jest dla osób pełnoletnich, dla osób niepełnoletnich tylko za zgodą rodziców.
5. Rozdanie trwa od 07.07.2013r. - 09.08.2013r.
6. Ogłoszenie wyników nastąpi po 2 dniach od zakończenia rozdania, a przesyłka zostanie wysłana do 5 dni roboczych po zakończeniu rozdania.
7. Osoby, które przestaną obserwować bloga zaraz po zakończeniu rozdania automatycznie nie będą miały możliwości brana udziału w następnych rozdaniach i konkursach organizowanych na blogu.
Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
E-mail:
Dodałam baner:
Dodałam do blogrolla:
Top komentatorzy:
Odpowiedź na pytanie:
Życzę wszystkim powodzenia w zabawie i zapraszam do udziału! :)
niedziela, 7 lipca 2013
czwartek, 4 lipca 2013
Trochę nowości
I znowu zaniedbuję bloga, przepraszam, ale miałam dużo spraw związanych ze studiami. Jakieś opłaty rekrutacyjne i tak dalej. Mam nadzieję, że się dostanę, chociaż mam duże wątpliwości. Matura poszła całkiem nieźle, spodziewałam się gorszych wyników. Dzisiaj jadę do koleżanki i wracam w niedzielę. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo ma naprawdę niedaleko do morza i byłoby fajnie się opalić czy coś, bo na razie to słoneczko mnie raczej unika ;/
Dzisiaj mam dla Was przegląd nowości. Trochę rzeczy, które ostatnio wpadły w moje ręce.
1. Sól do stóp zmęczonych - to coś dla mnie, ze względu na to, że teraz dużo jeżdżę samochodem. Nie dość, że tata mnie wykorzystuje, to jako przedwczesny prezent studencki dostałam samochód, nie jakiś tam super, ale taki co nie będzie mi aż tak szkoda jak go zniszczę. Chociaż i tak będzie mi szkoda, bo udało się po naprawdę okazyjnej cenie go kupić i jak na swój rocznik wygląda świetnie. Będę musiała tę sól przetestować wzdłuż i wszerz.
2. Maska do włosów z ekstraktem z drożdży - po przeczytaniu pochlebnych recenzji i wizycie w Auchan stwierdziłam, że ją kupię, a co mi szkodzi. Gorzej z moimi włosami już nie będzie. Skalp swędzi mnie niemiłosiernie, a łupieżu nie widać, do tego przetłuszczają się. Może chociaż na przetłuszczanie się pomoże.
3. Paloma footSPA - jak dla mnie najlepszy peeling do stóp jaki używałam. Jak skończę ten i YR to zainwestuję w Scholl'a.
1. Regenerum do pięt - mam nadzieję, że będzie skuteczny. Tonący brzytwy się chwyta. Skusiła mnie promocja w SP. Kończy mi się krem z YR, więc musiałam dokupić coś zamiast niego.
2. Maybelline pomadka Color Whisper nr 130 - kończy mi się moja z Wibo i chciałam spróbować czegoś innego i trafiło na tę pomadkę, poza tym była w dużej promocji w SP.
3. Maybelline mascare One by One Satin Black - moja siostra ją miała. Jej nie służyła, więc sobie ją używałam i bardzo przypadła mi do gustu. Jak dla mnie to o wiele lepsza i droższa wersja zielonej maskary z Wibo.
Przy zakupach dostałam zieloną kredkę do oczu. Stwierdziłam, że jeszcze nie mam takiego koloru, więc czemu nie?
Dwa lakiery Paese kupione na wyspie. Czarny to piasek i trochę jestem zawiedziona. Niedługo pojawi się jego recenzja. Do zakupów kredka była gratis i jest całkiem niezła.
W Rossmannie dorwałam słynne Maziajki i moje ulubione gąbeczki Calypso, którymi zmywam maseczki. Do tego jest naprawdę niezastąpiona.
Płyn micelarny 2w1 do tego kawowy żel pod prysznic i nowość do mycia rąk bez użycia wody. Jak dla mnie idealna sprawa do torebki. Nie mogło zabraknąć wizyty w YR, bo bardzo lubię tę firmę, a żel kawowy należy do moich ulubionych. Jeśli jeszcze go nie miałyście nie traćcie czasu! ;)
A teraz lecę się pakować, sprzątać i szukać aparatu.
Buziaki! ;*
Dzisiaj mam dla Was przegląd nowości. Trochę rzeczy, które ostatnio wpadły w moje ręce.
1. Sól do stóp zmęczonych - to coś dla mnie, ze względu na to, że teraz dużo jeżdżę samochodem. Nie dość, że tata mnie wykorzystuje, to jako przedwczesny prezent studencki dostałam samochód, nie jakiś tam super, ale taki co nie będzie mi aż tak szkoda jak go zniszczę. Chociaż i tak będzie mi szkoda, bo udało się po naprawdę okazyjnej cenie go kupić i jak na swój rocznik wygląda świetnie. Będę musiała tę sól przetestować wzdłuż i wszerz.
2. Maska do włosów z ekstraktem z drożdży - po przeczytaniu pochlebnych recenzji i wizycie w Auchan stwierdziłam, że ją kupię, a co mi szkodzi. Gorzej z moimi włosami już nie będzie. Skalp swędzi mnie niemiłosiernie, a łupieżu nie widać, do tego przetłuszczają się. Może chociaż na przetłuszczanie się pomoże.
3. Paloma footSPA - jak dla mnie najlepszy peeling do stóp jaki używałam. Jak skończę ten i YR to zainwestuję w Scholl'a.
1. Regenerum do pięt - mam nadzieję, że będzie skuteczny. Tonący brzytwy się chwyta. Skusiła mnie promocja w SP. Kończy mi się krem z YR, więc musiałam dokupić coś zamiast niego.
2. Maybelline pomadka Color Whisper nr 130 - kończy mi się moja z Wibo i chciałam spróbować czegoś innego i trafiło na tę pomadkę, poza tym była w dużej promocji w SP.
3. Maybelline mascare One by One Satin Black - moja siostra ją miała. Jej nie służyła, więc sobie ją używałam i bardzo przypadła mi do gustu. Jak dla mnie to o wiele lepsza i droższa wersja zielonej maskary z Wibo.
Przy zakupach dostałam zieloną kredkę do oczu. Stwierdziłam, że jeszcze nie mam takiego koloru, więc czemu nie?
Dwa lakiery Paese kupione na wyspie. Czarny to piasek i trochę jestem zawiedziona. Niedługo pojawi się jego recenzja. Do zakupów kredka była gratis i jest całkiem niezła.
W Rossmannie dorwałam słynne Maziajki i moje ulubione gąbeczki Calypso, którymi zmywam maseczki. Do tego jest naprawdę niezastąpiona.
Płyn micelarny 2w1 do tego kawowy żel pod prysznic i nowość do mycia rąk bez użycia wody. Jak dla mnie idealna sprawa do torebki. Nie mogło zabraknąć wizyty w YR, bo bardzo lubię tę firmę, a żel kawowy należy do moich ulubionych. Jeśli jeszcze go nie miałyście nie traćcie czasu! ;)
A teraz lecę się pakować, sprzątać i szukać aparatu.
Buziaki! ;*
czwartek, 20 czerwca 2013
BingoSpa, maska błotna do twarzy kolagen
Na początku tego posta chciałam Wam bardzo podziękować za wsparcie po stracie Boni. To naprawdę dużo daje, kiedy wiesz, że ktoś podziela Twój ból. Dziękuję Wam, jesteście niezastąpione. :*
Dzisiaj o ostatnim produkcie, który dostałam do testowania od BingoSpa i chyba najlepszy z tej trójki, czyli maska błotna do twarzy z kolagenem.
Od producenta:
Maska znajduje się w typowym dla BingoSpa opakowaniu. Dla niektórych mankamentem może być, że w pudełku trzeba grzebać palcami co niekoniecznie jest higieniczne, ale mi nie przeszkadza. Dla mnie opakowanie jest ładne, estetyczne, bez zbędnych dodatków. Czasem wolę prostotę.
Maska ma konsystencję błoto - galaretki. Nie wiem jak to inaczej nazwać, ale nie jest to do końca błoto, bo jest za bardzo zwarte. Zapach ma nieprzyjemny, ale można do niego przywyknąć.
Dzisiaj o ostatnim produkcie, który dostałam do testowania od BingoSpa i chyba najlepszy z tej trójki, czyli maska błotna do twarzy z kolagenem.
Od producenta:
Błotna maska do twarzy BingoSpa z kolagenem to preparat na bazie Czarnego Błota z Morza Martwego charakteryzującego się silnym działaniem odżywczym na skórę. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry. Maska błotna BingoSpa ma dobroczynny wpływ na pory skóry – odtyka je, ściąga, dezynfekuje, pielęgnuje, oczyszcza, co może owocować zmniejszeniem wydzielania się łoju i zmniejszeniem ryzyka pojawienia się zmian trądzikowych.
Maska błotna BingoSpa zawiera składniki aktywne:
- 10% naturalnego błota z Morza Martwego
- 5% rozpuszczalnego kolagenu
Działanie maski błotnej BingoSpa z kolagenem
Tłusta, z rozszerzonymi porami cera, mająca skłonność do zanieczyszczeń i wągrów, dzięki adsorpcyjnemu działaniu błota jest wygładzona i oczyszczona. Kolagen jako podstawowy budulec włóknistej tkanki łącznej, wchodzi w skład naskórka i skóry właściwej a dzięki swoim własnościom NMF - naturalnego czynnika nawilżającego, wpływa na utrzymanie właściwego stopnia wilgotności skóry i sprężystości. Kolagen jest istotnym elementem profilaktyki i terapii przeciw rozstępom, których główną przyczyną jest rozerwanie włókien kolagenowych. Dzięki temu powstrzymuje objawy starzenia się skóry oraz odgrywa znaczącą rolę w procesie ziarninowania i gojenia się ran.
Maska znajduje się w typowym dla BingoSpa opakowaniu. Dla niektórych mankamentem może być, że w pudełku trzeba grzebać palcami co niekoniecznie jest higieniczne, ale mi nie przeszkadza. Dla mnie opakowanie jest ładne, estetyczne, bez zbędnych dodatków. Czasem wolę prostotę.
Maska ma konsystencję błoto - galaretki. Nie wiem jak to inaczej nazwać, ale nie jest to do końca błoto, bo jest za bardzo zwarte. Zapach ma nieprzyjemny, ale można do niego przywyknąć.
Pierwsze co poczułam po nałożeniu tej maski to przeraźliwe szczypanie twarzy. Najbardziej w okolicach nosa. Pewnie dlatego, że tam mam najwięcej wągrów. Nos jest u mnie miejscem wydzielania największej ilości sebum oraz zbiera się tam najwięcej zanieczyszczeń. Postanowiłam być dzielna i wytrzymać 10 minut z tą maską (producent mówi o 10-15 minutach, ale takie szczypanie ciężko wytrzymać). Po zmyciu nie zauważyłam żadnego śladu podrażnienia czy zaczerwienienia. Skóra była świetnie oczyszczona. Nie zauważyłam nawilżenia, ale nie liczyłam na nie, bo mam od tego kremy. Po następnych aplikacjach, które były również uporczywe, chociaż z użycia na użycie coraz mnie, zauważyłam, że wągry zostają rozjaśnione i są mniej widoczne. Niestety ten efekt utrzymuje się tylko kilka godzin po aplikacji. Następnego dnia wągry znowu są widoczne. Jednak producent nie obiecuje Nam usuwania wągrów, więc się nie czepiam. Dodatkowo produkt jest bardzo wydajny. Myślę, że spokojnie starczy mi jeszcze na parę miesięcy.
Można go tutaj kupić - klik.
Buziaki! ;*
wtorek, 18 czerwca 2013
Wybaczcie
Chwilowo nie wiem czy będę miała siłę tutaj wchodzić ze względu na to, że mojego psa potrącił samochód. Była z nami dopiero dwa lata i mogłaby być znacznie dłużej, ale została mi zabrana. To był naprawdę kochany pies. Bardzo strachiliwy, ale jak już się do kogoś przyzwyczaiła to była bardzo wdzięczna i kochana.
Byłam pierwszą osobą, której zaufała, bo mi przychodziła siadać na kolana jak była mała. Ze mną nie bała się wychodzić. Mimo, że ją szkoliłam i nie pozwalałam na nas skakać jak byłyśmy w kuchni to i tak zawsze do mnie przychodziła. Kiedy wracałam do domu po kilku dniach nieobecności musiała przyjść, poszczekać na mnie i poskakać.
Kiedy mama dzisiaj mi dała ją do potrzymania, kiedy już chyba nie żyła, łzy same zaczęły mi lecieć. Tak mi strasznie przykro. Nie mogę tego przeboleć jak na razie.
Moja kochana Boni, żegnaj na zawsze.
Byłam pierwszą osobą, której zaufała, bo mi przychodziła siadać na kolana jak była mała. Ze mną nie bała się wychodzić. Mimo, że ją szkoliłam i nie pozwalałam na nas skakać jak byłyśmy w kuchni to i tak zawsze do mnie przychodziła. Kiedy wracałam do domu po kilku dniach nieobecności musiała przyjść, poszczekać na mnie i poskakać.
Kiedy mama dzisiaj mi dała ją do potrzymania, kiedy już chyba nie żyła, łzy same zaczęły mi lecieć. Tak mi strasznie przykro. Nie mogę tego przeboleć jak na razie.
Moja kochana Boni, żegnaj na zawsze.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Czas na piasek
Witajcie.
Ostatnimi czasy nie miałam nawet jak zabrać się za blogowanie, bo cały czas jeździłam z tatą załatwiać sprawy albo szukałam sobie samochodu. Byłam nawet wczoraj w Koszalinie, ale nic z tego nie wyszło. Trudno, kupimy samochód kiedy indziej.
A teraz złapał mnie jeszcze okropny ból gardła. Tak mnie drapie, że nie mogę wytrzymać. Pewnie znowu jakaś ropa poszła mi z zatok i skończy się na antybiotyku.
Dzisiaj o lakierze, który zaczęłam uwielbiać i na pewno jeszcze nie jeden lakier o piaskowym wykończeniu wyląduje w mojej kolekcji. Mowa o Lovely z serii Baltic Sand.
Na tych zdjęciach lakier ma już 4 dni. Poza lekkimi przetarciami nie ma żadnych odprysków. W rzeczywistości kolor jest znacznie żywszy. Całkiem szybko schnie i wystarczą 2 warstwy, żeby pokryć całego paznokcia. Jak dla mnie jest idealny na lato. Nie należy kłaść na niego żadnych wysuszaczy ani top'ów, bo straci swój blask i teksturę. Kosztuje ok. 9 zł, więc wyślę, że to nie jest dużo jak na dobry lakier.
Chętnie przygarnę jeszcze inne piaski do swojej kolekcji. A Wy macie już swoich ulubieńców o piaskowej teksturze?
Buziaki! ;*
Ostatnimi czasy nie miałam nawet jak zabrać się za blogowanie, bo cały czas jeździłam z tatą załatwiać sprawy albo szukałam sobie samochodu. Byłam nawet wczoraj w Koszalinie, ale nic z tego nie wyszło. Trudno, kupimy samochód kiedy indziej.
A teraz złapał mnie jeszcze okropny ból gardła. Tak mnie drapie, że nie mogę wytrzymać. Pewnie znowu jakaś ropa poszła mi z zatok i skończy się na antybiotyku.
Dzisiaj o lakierze, który zaczęłam uwielbiać i na pewno jeszcze nie jeden lakier o piaskowym wykończeniu wyląduje w mojej kolekcji. Mowa o Lovely z serii Baltic Sand.
Na tych zdjęciach lakier ma już 4 dni. Poza lekkimi przetarciami nie ma żadnych odprysków. W rzeczywistości kolor jest znacznie żywszy. Całkiem szybko schnie i wystarczą 2 warstwy, żeby pokryć całego paznokcia. Jak dla mnie jest idealny na lato. Nie należy kłaść na niego żadnych wysuszaczy ani top'ów, bo straci swój blask i teksturę. Kosztuje ok. 9 zł, więc wyślę, że to nie jest dużo jak na dobry lakier.
Chętnie przygarnę jeszcze inne piaski do swojej kolekcji. A Wy macie już swoich ulubieńców o piaskowej teksturze?
Buziaki! ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















