Witajcie kochane! :) co za męczący dzień, mimo, że w szkole miałam tylko 5 godzin i kończyłam stosunkowo wcześnie. Najpierw do CH z koleżanką i latanie po sklepach, jak się cieszę, że nie mam pieniędzy przynajmniej nic mnie nie kusi.
Dzisiaj o soli, którą wygrałam w rozdaniu u Catherine0219 :)
Od producenta: Energetyzująca sól do kąpieli o zapachu soczystych grejpfrutów wprowadzi Cię w doskonały nastrój i przywróci siły. Działa odświeżająco i stymulująco, usuwa napięcie i zmęczenie. Wzbogacona w minerały, makro- i mikroelementy pielęgnuje Twoją skórę, delikatnie ją oczyszcza, regeneruje i wygładza. Pozostawia przyjemny, świeży zapach.
Moja opinia: Zacznę od tego, że już od dawna chciałam przetestować jakiś produkt Marizy, ale nie jestem przyzwyczajona do zamawiania kosmetyków, raczej wolę iść do drogerii i sama kupić. Cieszę się, więc bardzo z wygranej ;) Uwielbiam najróżniejsze umilacze kąpieli zwłaszcza, że mamy jesień i jest szaro i buro, choć muszę przyznać, że widok z kuchni mam naprawdę ładny ;) Muszę powiedzieć, że sól naprawdę ładnie pachnie, a nie znoszę grejpfruta. Zapach długo utrzymuje się w łazience.
W rzeczywistości jest trochę bardziej blada. Działa naprawdę odświeżająco i pobudzająco. Mam po niej jeszcze siłę do nauki i wszystkiego. Nie zauważyłam specjalnych właściwości pielęgnujących skórę, chociaż skóra faktycznie jest oczyszczona. W opakowaniu znajduje się 600g produktu, do każdej kąpieli powinnyśmy dodawać 100g. Sól kosztuje 11,90 i jest dostępna w październikowym katalogu Marizy ;)
A teraz idę się pouczyć ;) Właśnie, żeby nie zapomniała. Zrobiłam bardzo prostu złoty french, chciałybyście zobaczyć? ;) Uciekam, buziaki! ;*
wtorek, 16 października 2012
poniedziałek, 15 października 2012
Perfecta: peeling cukrowy vs peeling solny
Drugą recenzją dzisiaj będzie recenzja marcepanowego peelingu cukrowego i porzeczkowego peelingu solnego.
Może najpierw o tym, którego używam już dłużej.
Od producenta: Dynamicznie oczyszczający peeling cukrowy do ciała o właściwościach złuszczających i wygładzających. Zawiera naturalne kryształki cukru, które, usuwając martwe komórki naskórka, idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Ponadto olejek ze słodkiego migdałowca łagodzi podrażnienia, doskonale zmiękcza, odżywia i regeneruje skórę.
Przepyszna woń marcepanu budzi kobiecą pasję i powab. Przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, a zarazem kojarzy się z ciepłem, zmysłowością i delikatną pieszczotą. (źrodło: wizaz.pl)
Może najpierw o tym, którego używam już dłużej.
Od producenta: Dynamicznie oczyszczający peeling cukrowy do ciała o właściwościach złuszczających i wygładzających. Zawiera naturalne kryształki cukru, które, usuwając martwe komórki naskórka, idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Ponadto olejek ze słodkiego migdałowca łagodzi podrażnienia, doskonale zmiękcza, odżywia i regeneruje skórę.
Przepyszna woń marcepanu budzi kobiecą pasję i powab. Przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, a zarazem kojarzy się z ciepłem, zmysłowością i delikatną pieszczotą. (źrodło: wizaz.pl)
Moja opinia: Peeling jest zamknięty w szczelnym słoiczku który bardzo mnie denerwuje. Podczas kąpieli wyślizguje się z ręki i ciężko jest go otworzyć, więc nim zacznę się kąpać otwieram go sobie i odkładam, żeby woda do niego nie naleciała. Zapach ma dość przyjemny, jednak mnie po pewnym czasie on znudził i dusił. Jest bardzo słodki i ciężki. Peeling ma zwartą konsystencję. Ma małe kryształki cukru, które dobrze zdzierają, ale szybko się rozpuszczają, więc nie polecam lać wody podczas używania. Po użyciu zostawia lekki tłusty film przez co nie musimy używać już balsamu. Skóra jest gładka i zadbana. Świetnie sprawdza się przed depilacją. Jednak przez zapach do niego raczej nie wrócę.
Ocena: 3/6
Teraz przyszedł czas na solny.
Od producenta: Solny peeling do ciała o właściwościach złuszczających i wygładzających. Zawiera naturalne kryształki soli i drobinki suszonej czarnej porzeczki, które usuwając martwe komórki naskórka idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Kofeina przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej i działa antycellulitowo. Olejek z zielonej kawy regeneruje,poprawia elastyczność i łagodzi podrażnienia skóry. Peeling regulując mikrokrążenie, ujędrnia i odmładza skórę, a energetyzujący zapach czarnej porzeczki i grapefruita relaksuje i poprawia nastrój na cały dzień.
Moja opinia: Tak jak w przypadku peelingu cukrowego ma niewygodne opakowanie. Strasznie mnie denerwuje. Zapach jak dla mnie bardzo przyjemny, ale wolę zapach peelingu porzeczkowego Joanny. Szczerze mówiąc peeling ma dość dziwną konsystencję. Zresztą same oceńcie.
Posiada duże kryształki soli. Ale sam w sobie zbija się w 'kupki' i ciężko się rozprowadza. Zmywa się dość prosto. Bardzo mocno natłuszcza skórę. Mi to nie przeszkadza, dzięki temu skóra jest bardzo gładka. Nie zauważyłam jakiegoś działania wyszczuplającego, ale na pewno ujędrnia skórę.
Ocena: Sama nie wiem 3/6
Dodam, że to moje pierwsze tego typu peelingi. Raczej już do nich nie wrócę. Na początku byłam nimi zachwycona, ale im więcej wiem, tym bardziej mi przechodzi. A teraz wracam do historii, bo będę pisała esej w środę. Jak dzisiaj się nie pouczę to jutro nie ogarnę wszystkiego. Trzymajcie się i dobranoc! ;*
Lakier Wibo Expres Growth 330
Witajcie! ;) Jestem strasznie zmęczona, a przede mną jeszcze ogrom nauki. A myśl, że jeszcze więcej czeka mnie w przyszłym tygodniu mnie dobija. Za dużo rzeczy, ale cieszę się, że jeszcze mam czas pisać tu coś dla Was :) Blog to moja odskocznia od rzeczywistości, pewnie większości z Was także.
A dzisiaj o lakierze, który wygrałam w rozdaniu u Strawberry i który dawno temu sama miałam, czyli o Wibo Expers Growth nr 330
Uwielbiam ten kolor! W rzeczywistości jest trochę ciemniejszy i ultra niebieski. Na pokrycie potrzebowałam dwóch warstw, jednej cieńszej drugiej grubszej. Z doświadczenia wiem, że trzeba nałożyć jakiś lakier pod spód, bo barwi paznokcie na niebiesko. Dzisiaj mam go drugi dzień i o dziwo jest bez odprysków! Jedynie końcówki delikatnie się poprzecierały. Rzadko zdarza się, żeby lakier przetrwał u mnie 2 dni bez odprysków, zazwyczaj po pierwszym już się pojawiają, a tu proszę ;) Ostatnim razem było tak samo, często mi odpryskiwały. Czas schnięcia jest przeciętny. Pierwszą warstwę zawsze trzymam ok. 5 minut, a drugą nawet do pół godziny. Lakier z czasem gęstnieje, ale zdecydowanie kupię następną buteleczkę jak mi się skończy i skończy się moja kwarantanna lakierowa.
Po przyjściu do domu zobaczyłam, że moja przesyłka ze sklepu Dabur dotarła. Zamówiłam słynną Vatikę. Na razie 150ml, żeby potem się nie okazało, że nie działa na moje włosy. Siedzę z nią właśnie na głowie i za parę tygodni powinnyście zobaczyć recenzję ;)
A teraz idę się czegoś pouczyć i zrobić sobie kawę. Wieczorem wrzucę Wam chyba jeszcze jedną recenjzę. Trzymajcie się! ;*
Uwielbiam ten kolor! W rzeczywistości jest trochę ciemniejszy i ultra niebieski. Na pokrycie potrzebowałam dwóch warstw, jednej cieńszej drugiej grubszej. Z doświadczenia wiem, że trzeba nałożyć jakiś lakier pod spód, bo barwi paznokcie na niebiesko. Dzisiaj mam go drugi dzień i o dziwo jest bez odprysków! Jedynie końcówki delikatnie się poprzecierały. Rzadko zdarza się, żeby lakier przetrwał u mnie 2 dni bez odprysków, zazwyczaj po pierwszym już się pojawiają, a tu proszę ;) Ostatnim razem było tak samo, często mi odpryskiwały. Czas schnięcia jest przeciętny. Pierwszą warstwę zawsze trzymam ok. 5 minut, a drugą nawet do pół godziny. Lakier z czasem gęstnieje, ale zdecydowanie kupię następną buteleczkę jak mi się skończy i skończy się moja kwarantanna lakierowa.
Po przyjściu do domu zobaczyłam, że moja przesyłka ze sklepu Dabur dotarła. Zamówiłam słynną Vatikę. Na razie 150ml, żeby potem się nie okazało, że nie działa na moje włosy. Siedzę z nią właśnie na głowie i za parę tygodni powinnyście zobaczyć recenzję ;)
A teraz idę się czegoś pouczyć i zrobić sobie kawę. Wieczorem wrzucę Wam chyba jeszcze jedną recenjzę. Trzymajcie się! ;*
niedziela, 14 października 2012
Ziaja mleczko ogórkowe cera normalna, tłusta, mieszana + małe zakupy
Cześć wszystkim! ;) i znowu kolejny weekend przeleciał o tak po prostu. Nie wiem co mam z tym zrobić. Jestem niepocieszona. Teraz sobie po odpoczywam, a potem zaczynam sobie trochę imprezować, bo ile można siedzieć w domu? A dzisiaj tak na dobranoc o bardzo przyjemnym kosmetyku, czyli o mleczku ogórkowym z Ziaji ;)
Wszystko co napisał producent jest prawdą. Radzi obie nawet z tuszem do rzęs i przy tym nie podrażnia oczu. Dopóki nie zaczęłam używać żelu z Mary Kay był moim ulubieńcem i nadal jest. Jest wydajny i śmiesznie tani. Doskonale uzupełnia się z tonikiem ogórkowym. Skóra jest po nim gładka, oczyszczona i świeża. Dobrze zmiękcza naskórek i przygotowuje skórę do dalszych zabiegów. Kosztuje ok. 6-8zł, nie pamiętam dokładnie, za 200 ml, gdzie spokojnie starczy nam to na parę miesięcy. Przyjemniej mi starczyło. Lubię próbować nowych rzeczy, ale będę do niego wracać ;) Nie znajdę nic skuteczniejszego za tę cenę.
No i bylam dzisiaj z siostrą na małych zakupach. Kupiłam dwie tuniki w H&M, na mnie wyglądają jak sukienki ;)
A teraz lecę się wykąpać, dobranoc! ;*
Wszystko co napisał producent jest prawdą. Radzi obie nawet z tuszem do rzęs i przy tym nie podrażnia oczu. Dopóki nie zaczęłam używać żelu z Mary Kay był moim ulubieńcem i nadal jest. Jest wydajny i śmiesznie tani. Doskonale uzupełnia się z tonikiem ogórkowym. Skóra jest po nim gładka, oczyszczona i świeża. Dobrze zmiękcza naskórek i przygotowuje skórę do dalszych zabiegów. Kosztuje ok. 6-8zł, nie pamiętam dokładnie, za 200 ml, gdzie spokojnie starczy nam to na parę miesięcy. Przyjemniej mi starczyło. Lubię próbować nowych rzeczy, ale będę do niego wracać ;) Nie znajdę nic skuteczniejszego za tę cenę.
No i bylam dzisiaj z siostrą na małych zakupach. Kupiłam dwie tuniki w H&M, na mnie wyglądają jak sukienki ;)
A teraz lecę się wykąpać, dobranoc! ;*
Żel oczyszczający Mary Kay botanical effects dla skóry wrażliwej mieszanej i tłustej
Witajcie! ;) Co za weekend, dobrze, że dzisiaj mam odrobinę przerwy, bo wczoraj nie dość, że miałam szkołę, bo odrabialiśmy 02.11 to jeszcze biegłam na korepetycje z niemieckiego, na których nie mogłam rozmawiać, bo dalej mnie kaszel dusi i moja korepetytorka boi się mnie pytać. Na szczęście mama jutro mnie zapisze w końcu do lekarza, bo może nie doleczyłam anginy ;/ Jednak przejdźmy do rzeczy przyjemniejszych a mianowicie do recenzji.
Kupiłam go kiedy byłam na spotkaniu z konsultantką MK. Nie wiedziałam za bardzo na co się zdecydować, bo żadne z tych produktów, które mi pokazała mnie nie oczarowały, ale postanowiłam wziąć ten żel i chyba nie żałuję.
Żel znajduje się w wygodnej tubce, w której mieści się 113g produktu. Dziwna zawartość, ale tak jest na opakowaniu. Jeśli chodzi o jego zapach to jest dość dziwny, ciężko mi sprecyzować jak pachnie, ale zapach jest dość przyjemny.
Konsystencję ma mocno żelową. Jest gęsta, nie spływa z buzi przy nałożeniu. Po roztarciu powstaje delikatna piana. Co do samego działania to używałam go zawsze po toniku i muszę powiedzieć, że doskonale radzi sobie z pudrem, podkładami, wszelkiego rodzaju różami i bronzerami. Muszę powiedzieć tylko, że trochę ciężko się zmywa, ale skóra jest po nim napięta, gładka i widać, że oczyszczona. Można nawet powiedzieć, że trochę bardziej promienna. Wystarczy niewielka ilość, żeby umyć całą buzię. Nie nawilża, ale mi to nie przeszkadza, bo od tego są kremy. Jest dość wydajny. Co prawda używam go zamiennie z innymi specyfikami to i tak jest jeszcze go dużo. Jednymi WIELKIM minusem jest cena. 59zł za kosmetyk, którego mogę znaleźć dużo tańszy odpowiednik, to strasznie dużo. Chyba nie skuszę się więcej na niego, chyba że będę miała większy budżet na co się nie zapowiada.
A teraz idę dalej się uczyć, bo mam naprawdę dużo do zrobienia. Może jeszcze wieczorem coś tutaj wrzucę, a tym czasem trzymajcie się! ;*
Kupiłam go kiedy byłam na spotkaniu z konsultantką MK. Nie wiedziałam za bardzo na co się zdecydować, bo żadne z tych produktów, które mi pokazała mnie nie oczarowały, ale postanowiłam wziąć ten żel i chyba nie żałuję.
Żel znajduje się w wygodnej tubce, w której mieści się 113g produktu. Dziwna zawartość, ale tak jest na opakowaniu. Jeśli chodzi o jego zapach to jest dość dziwny, ciężko mi sprecyzować jak pachnie, ale zapach jest dość przyjemny.
Konsystencję ma mocno żelową. Jest gęsta, nie spływa z buzi przy nałożeniu. Po roztarciu powstaje delikatna piana. Co do samego działania to używałam go zawsze po toniku i muszę powiedzieć, że doskonale radzi sobie z pudrem, podkładami, wszelkiego rodzaju różami i bronzerami. Muszę powiedzieć tylko, że trochę ciężko się zmywa, ale skóra jest po nim napięta, gładka i widać, że oczyszczona. Można nawet powiedzieć, że trochę bardziej promienna. Wystarczy niewielka ilość, żeby umyć całą buzię. Nie nawilża, ale mi to nie przeszkadza, bo od tego są kremy. Jest dość wydajny. Co prawda używam go zamiennie z innymi specyfikami to i tak jest jeszcze go dużo. Jednymi WIELKIM minusem jest cena. 59zł za kosmetyk, którego mogę znaleźć dużo tańszy odpowiednik, to strasznie dużo. Chyba nie skuszę się więcej na niego, chyba że będę miała większy budżet na co się nie zapowiada.
A teraz idę dalej się uczyć, bo mam naprawdę dużo do zrobienia. Może jeszcze wieczorem coś tutaj wrzucę, a tym czasem trzymajcie się! ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)